Ciekawostki

„Dominacja przestaje być możliwa...”

W ostatni weekend Max Park poprawił rekord świata w 4x4x4 osiągając średnią 22.26 s. I to pierwszy w jego karierze moment, kiedy ma więcej aktualnych rekordów świata niż speedcuber wszechczasów Feliks Zemdegs. Od razu pojawiły się głosy o nowej erze w speedcubingu, wielkim przełomie itp. Tylko czy na pewno powinniśmy się „martwić” o formę australijskiego zawodnika? Czy już nie było w przeszłości sytuacji, że ktoś przychodził, poprawiał rekordy Feliksa. Chwila przerwy, wydawało się, że Feliks już nic nie poradzi, że już się nie da, po czym.... tadam! Kolejny rewelacyjny WR, kolejne złamanie bariery. To swego rodzaju spec od rzeczy niemożliwych :) Legendarne są już jego pojedynki z Kevinem Haysem, kiedy to potrafili co chwila wymieniać się WR-ami. I nigdy nikomu nie przyszło do głowy ferować wyrokami 'koniec ery Feliksa'. Mamy wręcz niejednokrotnie przykład, że jest to dla niego motywujące. 

A jeśli chodzi o samego jego rywala. Nie odbieramy mu absolutnie sukcesów - już kilku tytułów mistrzowskich i kilkunastu WR-ów. Feliks ma w tej chwili na swoim koncie kilkanaście tytułów mistrzowskich, kilkaset złotych medali i 120 WR-ów. I mimo, że chwilowo prym w niektórych konkurencjach przejął Max, to nie wydaje się, żeby Feliks miał zamiar odpuścić. On po prostu kolejny raz zrobi swoje :) 

Chcieliśmy jednak nasze odczucia skonfrontować z opinią osoby bezpośrednio z tym tematem związanej - samego Feliksa Zemdegsa. Udało nam się skontaktować z nim w minionym tygodniu - zapraszamy do lektury efektów rozmowy, w której opowiedział nam, co myśli na temat bieżącej sytuacji :) 

„Naprawdę myślę, że jest to nowa era w speedcubingu, o wiele bardziej konkurencyjna i naprawdę bliska szczytom rankingów. Nie ma już buforu bezpieczeństwa, który pozwala bez obaw wyprzedzać innych zawodników albo być pewnym zwycięstwa w finale. Ludzie przywykli do tego, że jestem zdolny trenować i dominować konkurencje według mojego widzimisię, ale to nie jest już możliwe ;) Byłem w stanie wygrać każdą rundę 3x3x3 na mistrzostwach świata w 2011, 2013 i 2015 roku (poza finałem w 2011). Jeśli spojrzycie na mistrzostwa w 2017 roku - rankingi każdej rundy były bardzo ciasne, tak małe były różnice. Nawet Max był 8 w pierwszej i 4 w trzeciej rundzie. Dominacja przestaje byc możliwa. 
Uważam jednak, że Max jest wystarczająco szybki i utalentowany, by za jakiś czas przeskoczyć wszystkich w big cubach (5x5x5-7x7x7). Wcześniej, kiedy ktoś pobijał moje rekordy, byłem przekonany, że mogę przebić ich czasy jeszcze intensywniejszym treningiem i lepszym sprzętem. Ale to nie takie proste... Max ma 16 lat, ja 22 i ze względu na długość czasu przeznaczonego na trening (też dużo trenowałem, jak byłem w jego wieku :)), nie sądzę, abym mógł utrzymać się przez długi czas na takim samym, dobrym poziomie. Z drugiej strony, drugie miejsce na świecie to nadal całkiem niezła lokata ;) 
 Co do tego, czy przejąłem się tym, że ma więcej WR-ów niż ja? Zdecydowanie na nie zasłużył. Ja cieszę się, że nadal mogę osiągać niezłe czasy w trójce, pobiłem w tym roku już kilka rekordów i w dalszym ciągu mogę czerpać radość z uczestnictwa w zawodach, spotykać z przyjaciółmi i całą cuberską społecznością. 
W mojej speddcuberskiej karierze osiągnąłem więcej niż kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić. Nadal mam motywację do treningu i startów, ale zdecydowanie nie taką samą jak kiedyś, pewnie dlatego, że robię to już od 10 lat. Ale absolutnie nie planuję zaprzestania treningu, bo ktoś ma więcej WR-ów niż ja :) 
Swoją drogą to całkiem zabawne, że tydzień po pobiciu rekordu w singlu 3x3x3 (i to o jakieś 9%), ktoś twierdzi, że mój czas się skończył ;)”

inne z kategorii