Sylwetki speedcuberów

„Bywa, że nie mogę odejść od komputera:)"

Niewątpliwie jej praca scala naszą społeczność, a portal www.speedcubing.pl (wcześniej www.kostkarubika.org) stał się bazą internetowego życia społeczności speedcuberów. Ale skoro Karolina potrafi dotrzeć z wywiadem do gwiazd światowego speedcubingu lub nawet samej Jessici Fridrich, dzisiaj to my dotarliśmy do niej. Nie było łatwo:)! Trzeba było wyrwać jej długopis, zamknąć laptopa, odłączyć internet i wówczas znalazła czas aby z nami porozmawiać. Zapraszamy do wywiadu, w którym nieco bliżej poznamy naszego głównego redaktora PSS!

Speedcubing.pl:  Jak zaczęła się Twoja przygoda z kostką Rubika?

Zaczęła bardzo niepozornie :) W czasach studenckich jeden z naszych współlokatorów nauczył się układać kostkę. I oczywiście nie mogło być tak, że on umie a pozostali mieszkańcy nie. Więc każdy z nas po kolei został tej sztuki nauczony. Ja byłam najbardziej oporna, ale po wielu godzinach prób i starań udało się :) Tą osobą był… Adam Polkowski :) Niedługo później wpadł on na pomysł zorganizowania oficjalnego turnieju w Gdańsku. I kogo angażuje się wówczas do pomocy? Oczywiście przyjaciół i znajomych. Tak trafiłam na Gdańsk Open 2008. Przypadła mi rola sędziego. Gdyby ktoś wówczas powiedział mi, do czego doprowadzą mnie te zawody – nigdy bym nie uwierzyła :D

Po tym turnieju był kolejny gdański – WSTIH Open 2008. Potem pierwszy wyjazdowy – do Pabianic, gdzie kilkuosobową ekipą wspieraliśmy zawody sędziowsko. I tak trafiłam na Polish Open do Wadowic, gdzie po raz pierwszy wystartowałam jako zawodnik. Coś niesamowitego! Do tej pory układanie zawsze sprawia mi frajdę i start przy stackmacie budzi dreszczyk emocji – nawet, jeśli moje czasy są dalekie od spektakularnych :) Jednak to nie same starty sprawiły, że wsiąkłam w speedcubing.

Klimat, ludzie, atmosfera i wszystko, co się z zawodami łączy. Najpierw przez długi czas było sędziowanie. Uśmiech zawodnika przed startem, kiedy widzi, że to akurat ty mu sędziujesz – bezcenne. Trzymanie kartki przed oczami zawodnikowi, który właśnie bije rekord świata w blindzie – niezapomniane.

Wspaniałe godziny spędzone nad zgłębianiem tajników i niuansów regulaminu - wariactwo, prawda? :) Kiedy jeżdżenie na zawody już nie wystarczało doszło rejestrowanie i prowadzenie profilu na Facebooku, a chwilę potem dołączyła strona. I wtedy dopiero się zaczęło ;)

Speedcubing.pl: Ile czasu poświęcasz na prowadzenie portalu? 

Bardzo różnie. Zwykle jest to łącznie kilka godzin tygodniowo. Są okresy, kiedy udaje mi się raz dziennie wejść na Facebooka albo stronę, tylko po to, żeby zobaczyć, czy coś się dzieje. A są momenty, że mogłabym nie odchodzić od monitora. Takimi gorącymi chwilami są mistrzostwa świata i Europy – zwłaszcza takie, na kórych mnie nie ma. Kiedy w tym roku nasza ekipa walczyła o medale w Paryżu siedziałam na urlopie na mazurskiej wsi cały dzień z włączonym komputerem :) Ale to właśnie jest to!

Uwielbiam być na bieżąco, kiedy to nasi czytelnicy jako jedni z pierwszych dowiadują się o rekordach. Nierzadko zdarza mi się kłaść spać koło 3-4 rano. Jeśli zdarza się to w weekend zerkam wtedy na cubecomps.com. I już nie raz zdarzyło się, że chwilę wcześniej pojawił się tam rekord świata z innego kontynentu. Wtedy nie ma spania – nie zasnę, póki nie napiszę choć kilku słów.

Speedcubing.pl: Czy byłaś dobra z języka polskiego?:)

Tak, chociaż z pisemnej matury dostałam tróję :P Co ciekawe z matematyki też byłam dobra. Teraz stwierdzam, że chyba jestem ścisłym humanistą. Od zawsze lubiłam pisać, ale musiałam to robić ‘po swojemu’. Im więcej swobody miałam w tym zakresie – tym lepiej. W połączeniu z moją wyobraźnią dawało to często ciekawe rezultaty. Kiedyś nawet chciałam zostać dziennikarką ale jakoś mi przeszło :P Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że zupełnie nieświadomie moje marzenie z przeszłości się spełnio :)

Speedcubing.pl: Co daje Ci najwięcej satysfakcji w pracy nad portalem?

Odzew społeczności. To, że piszę o nich i dla nich. Że dziękują za fajne artykuły, że dzielą się nimi ze światem. Że nierzadko zmuszają mnie do jeszcze intensywniejszej pracy. To jest to, o czym już wspominałam. Nie pójdę spać, jak wiem, że jest rekord – muszę o nim napisać. To dla naszych czytelników staram się szukać nowych tematów, grzebać w rankingach, śledzić rekordy, wydarzenia, docierać do znanych ludzi. To rozwija też mnie – i jako redaktora, i jako człowieka.

Speedcubing.pl: O ilu rekordach napisałaś już na stronie? 

Ojej, dobrze, że mamy licznik artykułów, bo bez tego byłoby ciężko :) W tej chwili o około 360. To najliczniejszy, jeśli chodzi o artykuły, dział na naszej stronie. I tu bardzo chciałabym podziękować czytelnikom i zawodnikom, bo od dłuższego czasu mogę na nich w tej kwestii bardzo liczyć. Jeśli umknie mi jakiś ważny wynik natychamiast otrzymuję informację, nawet sami rekordziści dają mi o nim znać, podsyłają zdjęcia i nagrania. To wspaniałe i niezwykle budujące!

Speedcubing.pl: Ile artykułów napisałaś dla społeczności PSS?

Wszystkich artykułów jest w tej chwili 1000!:) Z czego sama napisałam…. hmmm myślę, że około 950. Tutaj akurat nie mamy licznika, a ja zgubiłam się po pierwszych trzystu :P

Speedcubing.pl: Jakie są Twoje 3 ulubione artykuły?

Z takiej liczby ciężko wybrać ulubione. Bardzo lubię wszelkiego rodzaju podsumowania - od kilku lat tradycją stało się pisanie podsumowania kolejnego roku polskiego speedcubingu. Lubię też „grzebanie” w rankingach, rekordach i historii – stąd wziął się spontaniczny cykl „Kartka z kalendarza”. Stąd też materiały o legendarnych speedcuberach i wszelkiego rodzaju zmiany w rekordach na przestrzeni lat.

Jest jednak jeden materiał, z którego jestem szczególnie dumna – wywiad z Jessicą Fridrich. Wymyśliłam sobie pewnego dnia, że dlaczego nie spróbować skontaktować się z nią. Taki challenge dziennikarski, ale nie byłam optymistką, że to może się udać. Okazało się to jednak łatwiejsze niż sądziłam, a ona sama okazała się bardzo sympatyczną i otwartą osobą. Od tamtej pory z większym optymizmem podchodzę do takich tematów :)

8. Który moment lub momenty były dla Ciebie szczególne w pracy dziennikarskiej?

Cała praca dla portalu jest dla mnie ważna. Ale przypomina mi się taki jeden moment, nie pamiętam dokładnie, kiedy to było. Któryś ze znanych zagranicznych zawodników polubił na Facebooku nasz artykuł o nim. To mi uświadomiło, że nasze materiały są cenione i docierają dużo dalej niż mi się wydawało.

9. Obserwujesz zmiany w polskiej kostce od wielu lat. Jak oceniasz rozwój speedcubingu w Polsce?

Niesamowity. Kiedyś byłam jedną z najmłodszych osób na sali (tak, wiem, trudno w to uwierzyć :P),  teraz władzę przejęło młode pokolenie. Wzrasta liczebność naszej społeczności, z każdym turniejem przybywa coraz więcej kostkowych entuzjastów. Nie ma problemu z dostaniem dobrego sprzętu. Nasi zawodnicy są światowej czołówce. Z każdym rokiem rośnie jakość naszych turniejów, które i tak już w tej chwili stoją na światowym poziomie. Rozwijają się kolejne inicjatywy – w miastach, szkołach, domach kultury. Kostka pojawia się jako zajęcia dodatkowe a nawet jako przedmiot szkolny. Niegdyś niszowa – teraz z dużym powodzeniem pojawia się w mediach. Świat zaczyna nas zauważać i zachwycać się tym, co my znamy już od wielu lat. To wspaniałe, bo daje nam możliwość i perspektywy rozwoju.

10. Jakich speedcuberów wspominasz szczególnie? 

Mam ogromny sentyment do zawodników, z którymi zaczynałam moją kostkową przygodę prawie 10 lat temu. Niewielu ich układa do tej pory. Ale są to znajomości, które rozpoczęły się przy przysłowiowej stackmacie, a zaowocowały długoletnią wspaniałą przyjaźnią. Są dwie osoby z tamtego okresu, bez których nie byłabym tym kim jestem teraz. To Zbyszek Zborowski i Adam Joks. Dwaj pierwsi delegaci, którzy przed Gdańsk Open 2008 prowadzili szkolenie sędziowskie i którzy później koordynowali moje działania, ufali mi i powierzali coraz bardziej odpowiedzialne zadania. Nie byłoby mnie jednak w tym miejscu, gdyby nie Adam Polkowski. To on nauczył mnie układać, motywował, wciągnął w sędziowanie, rejestrowanie, stronę, stowarzyszenie, organizację zawodów i mnóstwo kolejnych zadań i inicjatyw. Dziękuję Przyjacielu! Bez Ciebie kto wie, co robiłabym teraz - pewnie bym się nudziła ;)

Jak widać o historii Żuberka możnaby napisać książkę, a z pewnością miałaby jeszcze wiele do opowiedzenia!:) Jeszcze raz dziękujemy naszemu niestrudzonemu redaktorowi za lata wspaniałej pracy! Gratulujemy osiągnięcia granicy 1000 artykułów i .....CHCEMY WIĘCEJ!!!!:) 

 

Autor: Adam Polkowski

Witam serdecznie każdego, kto zechciał przeczytać te kilka słów, które chciałbym o sobie napisać:)
Idąc śladem mojego przyjaciela Adasia Joksa, zast…

inne z kategorii